W pogoni za żółwiem

Dzieje się… niby wszystkie dni takie same, a jednak inne… i jak tu się połapać jaki jest dzień tygodnia? Trochę to nierealne, jednak nam nie jest łatwo 🙂 Codziennie nowe sportowe wyzwania przed nami, niektóre przyziemne jak tenisowanie czy ping-pongowanie, a inne przywodne jak nurkowanie z rurką (snorkelling) czy windsurfing.

To my w wodzie

To my w wodzie

Do tego ostatniego warunki jednak nie sprzyjają – mocny wiatr i fala jak na początek to spore wyzwanie – dlatego tylko Baremu udało się wstać na desce, przepłynąć kawałek i nawet zakręcić (zaskakująco). Na szczęście nurkować z rurką można zawsze (choć najlepiej 2h przed lub po przypływie) i wrażenia są super, choć ciągle oglądamy się czy nie goni nas żaden rekin – bo już na kilka niemałych się natknęliśmy. Na szczęście zwykle nasi towarzysze podróży podwodnych są przyjemniejsi. Małe stadka przeróżnych kolorowych rybek, śmieszne długie i cienkie „węgorze”, które długą mają nawet głowę, a nawet wpadliśmy raz na żółwia!

DCIM104GOPRO

Takie ładne ryby

Płynęliśmy na skraju rafy, za którą rozciągał się nieprzenikniony wielki błękit, kiedy zobaczyłam śmieszny okrągły kamień przypominający skorupę żółwiową. Po krótkiej chwili zdaliśmy sobie sprawę, że to chyba nie kamień, bo ma jakby nogi i się porusza. Nie myśląc za wiele zaczęliśmy gonić delikwenta. Baliśmy się, że jak podpłyniemy za blisko to się przestraszy i ucieknie, więc wzięliśmy go z obu stron. Kolega jednak nie wyglądał nawet na zbitego z tropu. Spojrzał powoli w prawo na mnie, w lewo na Barego, przyjął do wiadomości, że ktoś sobie z nim płynie, zaczerpnął statecznie powietrza (wynurzyliśmy się razem z nim i widzieliśmy nad wodą jego śmieszny dzióbek!:)) i powoli dalej posuwał się torem swoich własnych żółwich spraw.

Nasz Kumpel Rzułf

Nasz Kumpel Rzułf

Z każdym dniem snorkellingu staje się dla nas jasne, że najciekawiej jest na samym skraju rafy, gdzie rozpoczyna się już głębina. Więcej tam koralowców, ciekawych ryb i niestety też rekinów (ale one też są ciekawe… i tylko troszkę straszne ;p). W związku z tym staje się jasne, że bez lekcji nurkowania z butlą nie wytrzymamy zbyt długo. Dni jeszcze nam trochę zostało, więc mamy plan poexpić trochę snorkelling w innych miejscach na wyspie i dopiero wtedy pójść o krok dalej.

Nasze koleżanki rybki

Nasze koleżanki rybki

Zanim tutaj trafiliśmy myślałam, że na takiej małej wyspie zobaczymy ze dwa gatunki palmy na krzyż, a jakieś ciekawe zwierzaki to tylko w wodzie… błąd! Okazuje się, że Kuramathi to jest mała dżungla wśród wysp resortowych i jest tu nawet kilka specjalnych ścieżek tematycznych jak Nature Walk czy Botanic Walk (jeszcze nie wiemy czym się różnią, ale mamy zamiar to zbadać). Jak na taki mały obszar to i zwierząt jest co niemiara – cały dzień akompaniują nam śmieszne czarne ptaki wyglądające jak samce kosa, ale nie brzmiące zupełnie jak one; zarówno za dnia jak i w nocy szaleją nad głowami nietoperze, a przez te ich skórzaste skrzydła prześwieca słońce (są ogromne, pierwszego dnia prawie zemdlałam jak przeleciał nade mną i zawiesił się z rozpędu na gałęzi łbem w dół); po ścieżkach przebiegają jaszczurki, po ścianach przemykają przyklejone gekony, plażami przechadzają się majestatycznie czaple, a śmieszne raki/kraby/wkażdymraziejakieśskorupiaki z muszlami na pleckach robią na całej wyspie ciekawe wzorki w piasku, bo łażą w te i wewte. Niestety zwierzątka wyspowe nie zawsze są takie urocze i słodkie… Podczas gry w ping-ponga mamy wątpliwą przyjemność gościć przejazdem (czy też przebiegiem) szczura na terenie boiska, a pewnego wieczora zdarzyła się rzecz mrożąca mą krew w żyłach.

Śmieszny mały skorupiak na rozładowanie atmosfery

Śmieszny mały skorupiak na rozładowanie atmosfery

Otóż. Wracaliśmy spokojnie wieczorem z drinka w naszym ulubionym barze, gwiazdy pięknie błyszczały na niebie, morska bryza dotykała naszych twarzy i takie tam inne duperele, dochodzimy do naszego domku, chcemy otwierać drzwi, kiedy nagle… stanęłam jak wryta…

EB: Aaaaa! Nie pójdę ani kroku dalej.
BB: Ale co?
EB: Patrz na to!!!!! Okropne!
BB: Łoooo, jaki wielki! I to od razu przy drzwiach!
EB płacze, krzyczy i generalnie odwala histerię
BB: Uspokój się, przegonię go!
EB: Nie chce patrzeć jak się rusza!
BB: To jak ma uciec, jak ma się nie ruszać?
EB: Nie wiem i nie obchodzi mnie to! Nie patrzę!

Jak już wielu z was pewnie się domyśliło, na ścianie, tuż obok włącznika światła, najspokojniej w świecie stał sobie (czy też leżał ciężko stwierdzić pozycję tego obrzydliwca) NAJWIĘKSZY NA ŚWIECIE PAJĄK. Miał megadługie nogi i obrzydliwy tułów z jakimiś wzorkami, nie wiem, nie przyglądałam się. Mamy zdjęcie, ale na nie też wolę nie patrzeć. W każdym razie był wielkości tego włącznika i ewidentnie zasadził się na nas, żeby skoczyć nam na twarz. Bary odważnie podszedł do niego i zaczął mu robić jakąś cholerną sesję zdjęciową, a ja panikowałam, że zaraz mu skoczy na twarz jak Obcy, Szósty Pasażer Nostromo czy jak mu tam było. Na szczęście nic takiego się nie stało, a Obcy został przegoniony i uciekł po ścianie na drugą stronę domku. Szczęście w nieszczęściu, jak to mówią, bo mamy prysznic zewnętrzny, a pomiędzy roślinkami tam już wcześniej wypatrzyłam długie nici pajęczyny, więc mam już prawie pewność, że nasza urocza outdoor bathroom jest przytulnym domkiem Największego Na Świecie Pająka. Nie chcę o tym nawet myśleć. Tam się suszą moje majtki… :<

TO ON

TO ON

Oprócz natury to w sumie mamy tutaj bliższy kontakt z reguły tylko ze sobą nawzajem i niektórymi panami z obsługi – nasz kelner Ibrahim jest niezłym śmieszkiem, poznaliśmy też w Ulubionym Barze pana Barmana, który jest ze Sri Lanki i też jest wesołkiem (to chyba przychodzi z urodzenia) i jak tylko wchodzimy chce nas spić 😀 (co w sumie jest miłe). Ludzie, którzy przyjeżdżają na wypoczynek tutaj zwykle są w dwójkach i celebrują jakieś ważne dla siebie chwile, co nie sprzyja raczej kontaktom z innymi. Nie mówię, że są niemili czy coś, ale nie są tak otwarci na jakieś dłuższe rozmowy czy zapoznawanie się – może też nie ma ku temu okazji – stoliki są raczej dwuosobowe i nie ma momentów integracji, do których przywykliśmy w różnych pensjonatach i guesthouse’ach na Sri Lance i w sumie na każdym naszym wyjeździe. Ma to też swoje zalety, bo przekonujemy się jak nam jest wytrzymać tylko ze sobą całe dnie (niełatwo xd) i jak to jest planować czas tylko pod siebie (przyjemnie :).

Udaję żagiel

Udaję żagiel

Spożywam piwo

Spożywam piwo i podziwiam zachód słońca

Baryś pije kokosa od Pana chodzącego po palmach i ścinającego rzeczone

Baryś pije kokosa od Pana chodzącego po palmach (teź by tak chciał…)

Mam sukienkę z wody!

Mam sukienkę z wody!

Z każdym dniem odkrywamy więcej ciekawych miejsc na wyspie (Bartek właśnie kmini jakie superekstra zdjęcia uda mu się jeszcze zrobić), uczymy się dobrze odpoczywać – znaleźć odpowiednią granicę między odpoczynkiem aktywnym i biernym (co dla Barego niełatwe – dopiero tutaj poczuł przyjemność z czytania zupełnie nienaukowej literatury tzw. beletrystyki, bo na Sri Lance jeszcze był w trybie nauki i czytał o fotografii) i poznajemy nowe sporty (jak nie dokładać siły przy odbijaniu piłki tenisowej – Ewa; jak podnieść żagiel, żeby nie walnąć się w łeb i nie spaść – Bary).

A to ja po partyjce tenisa

A to ja po partyjce tenisa

Bartek próbuje windsurfingu - jak internet pozwoli to wstawimy filmik ze spektakularnym przejzdem

Bartek próbuje windsurfingu – jak internet pozwoli to wstawimy filmik ze spektakularnym przejazdem 🙂

A tu Bary czyta Forresta Gumpa

A tu Bary czyta Forresta Gumpa

Ciężko tutaj z internetem i z czasem (odpoczynek bywa męczący, więc wieczorami padamy szybko spać), więc rzadziej bywamy na blogu, ale zostało jeszcze trochę dni i rzeczy do odkrycia, więc bądźmy w kontakcie!
PA!

Podziwianie zachodu z poziomu żaby

Podziwianie zachodu z poziomu żaby

Zostaw wiadomość

12 Komentarze on "W pogoni za żółwiem"

Powiadom o
avatar
Sortuj według:   najnowsze | najstarsze
Rafał
Gość

Wow…wow….wow…..
Nawet Doris z Gdzie jest Nemo spotkaliście…. Ja też tak chcę! 🙂
Już nie mogę się doczekać kolejnego wpisu, choć jak widzę te widoki to zazdrość zżera jak cholera;P

Bawcie się dobrze:)

Jadzia
Gość
Jadzia

Ale bajecznie! Udało Wam się zrobić zdjęcie rekina? Żółw ekstra! Buziaki😘

Błażej
Admin

Z rekinami coraz bardziej się ziomujemy i wspólne selfie będą następnym razem 😀

Anka&Jaca
Gość
Anka&Jaca

No cóż…uwielbiam Was :*

JolaB
Gość
JolaB

Piękne zdjęcia pod wodą, na wodzie i w wodzie( Ewa syrenka): ten turkus, te rybki, ten żółw, ten zachód, te widoki i Wy. Ale pająk rzeczywiście niepiękny. Odkrywajcie nadal uroki wyspy i uważajcie na rekiny. Pozdrawiamy i tęsknimy.

LIGRE
Gość
LIGRE

A mówicie już po waleńsku? (chyba tak)
cóż tu pisać: przee piiięk nieee :)))

LIGRE
Gość
LIGRE

a tatuś powiedział, że Bartek po powrocie do domu koniecznie musi iść do fryzjera, aby nie robił teściowi konkurencji :))))

Jadzia
Gość
Jadzia

Ha ha ha 😀

Błażej
Gość
Błażej

Tu nie chodzi o konkurencję tylko o wsparcie w „walce” z Babcią :))

Zofia Wyroba
Gość
Zofia Wyroba

Pięknie!!! Tylko nie mówcie Babci Stasi o rekinach! Ona biedna i tak spać nie może.
Coś Bartek przestał pisać o jedzeniu…

Błażej
Admin

Bo to bardziej Ewa pisała, a ona wpisy o jedzeniu zostawia dla mnie. Ale w kwestii jakości nic się nie zmieniło – dalej jest przepyszne! 🙂 Już samo to, że mimo iż zazwyczaj stronię od deserów, to tutaj jem je 3 razy dziennie, bo nie da się powstrzymać 🙂

Braszki
Gość
Braszki

Lektura przeczytana jednym duszkiem,:) zdjecia super tak to pieknie opisujecie ,że z niecierpliwosią czekamy na nowe wpisy..pozdrawiamy 🙂 🙂 bawcie sie fajne buziaczki….:) 🙂

wpDiscuz
Bitnami