W drodze przez stresy

  • 1 .Stres Ewy Błażejewskiej – dojechać tuk-tukiem na stację kolejową
  • 2. Stres Ewy Błażejewskiej – wsiąść do pociągu. Co więcej – właściwego pociągu i wagonu.
  • 3. Stres Ewy Błażejewskiej – wysiąść na właściwej stacji.
  • 4. Stres Ewy Błażejewskiej – dojechać ze stacji kolejowej do miejsca noclegowego

Po drodze okazało się, że doszło mi jeszcze kilka dodatkowych,a mianowicie: stres 2a – wysiąść z pociągu pozbywszy się natrętnego Pana, który nie znał pojęcia Przestrzeń Osobista stres 4a – dojechać do miejsca noclegowego żywym.

Już tłumaczę. Pociągi zapowiadają w sinhali, więc nijak nie szło ich zrozumieć, ale okazało się, że na peronie jest taka ilość turystów, którzy wsiadają do tego samego pojazdu, że nie da się nie trafić. Byli nawet Polacy. Też zestresowani jak ja.

Mnich też był

Mnich też był. Co dziwne chodzenie torami jest tu dość popularne…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ewa na stacji w Peradeniya (maskująca stresy do zdjęcia huehue)

Wysiadanie wydawało mi się mniej problematyczne, do czasu kiedy wzięliśmy swoje walizki do przedsionka, a za nami wyszedł dziwny Pan bez zębów, z reklamówką foliową i zaczął stosować tzw. zagaduchę. Nie byłoby w tym nic niepokojącego, gdyby nie stał koło nas dziwnie blisko, co chwilę chciał klepać po ramieniu i blokował przejścia.

Oczywiście okazało się, że Pan jest nieszkodliwy, a tak naprawdę dość sympatyczny, kiedy pojawiła się inna Pani Turystka zostawił nas i zaczął wokół niej roztaczać swój niewątpliwy czar.

Z miłych rzeczy podczas jazdy pociągiem: piękne widoki (najpiękniejsze straciliśmy kiedy Pan nas nagabywał, więc zdjęcia są średnio spektakularne) i młoda para Lankijczyków, która poprosiła o zdjęcie z nami (a przecież mogli je zrobić z przyczajki).

Nasz pociąg

Nasz pociąg

Bartek łapie lokalsów w kadr

Bartek łapie lokalsów w kadr

Wysiedliśmy na dobrej stacji i wsiedliśmy do dobrego tuk-tuka. Pan Kierowca już czekał z karteczką BARTOSZ BLAZEJEWSKI POLAND na dworcu i chciałam odetchnąć z ulgą, kiedy okazało się, że wsiedliśmy do jakiegoś cholernego roller-coastera, a Pan Kierowca chyba za dużo gra w GTA.

Droga była kręta, wyboista, wąska, prowadząca przez górzyste tereny, gdzie miejscami z obu stron widziałam przepaście, a Pan jechał jak na wyścigu gokartów, z tą różnicą, że na ów torze wszystkie pojazdy jeżdżą w tą samą stronę i mimo zakrętów widać co się dzieje na drodze… Nasz Driver momentami rozpędzał swoją brykę aż do 65km/h (o dziwo licznik w 3-kołowcu jest nawet do 80km/h), żeby wyprzedzić kolejną osobówkę, bo przecież żadne auto nie mogło być szybsze niż jego tuk tuk… Wyprzedzał na trzeciego, na zakrętach na zjazdach, podjazdach, WSZĘDZIE. Zaczynałam myśleć czy dojedziemy do pensjonatu w jednym czy może w kilku kawałkach, ale w sumie to było nawet zabawnie. Pod koniec powiedział, że zajęło mu to 1h, a na pytanie czy to nowy rekord odpowiedział, że niestety nie, bo rekord to 55min 30s…

W każdym razie dojechaliśmy, jesteśmy, pokój jest śliczny, widok z balkonu jeszcze lepszy, a za jakieś 6 godzin idziemy z grupką z pensjonatu na wschód słońca na Szczyt Adama (2230m.n.p.m)

Kawałek widoku z balkonu

Kawałek widoku z balkonu

dav

Ekwipunek wspinaczy schodowych na Szczyt Adama (+ cały plecak spakowany do tego)

A tymczasem kima!

Zostaw wiadomość

7 Komentarze on "W drodze przez stresy"

Powiadom o
avatar
Sortuj według:   najnowsze | najstarsze
LIGRE
Gość
LIGRE

I na cóż Ci te stresy Córcia, jakby u nas ładnych gór nie było 🙂
Oczywiście bawcie się dobrze, miłych wrażeń o wschodzie, tylko nie zaśpijcie.
pozdr

JolaB
Gość
JolaB

Ty się tak Ewuś nie stresuj. A spodnie w słonie fajne. Pozdrawiamy. ☺

LIGRE
Gość
LIGRE

Jakby nie patrzeć, to podróże pociągiem zawsze dostarczają Wam silnych wrażeń :))))

Marta
Gość
Marta

Ewo Błażejewska z domu Karczewska! Nawet ja odczułam Twój stres ! Cieszę się, że jesteście cali i zdrowi, mogę Was z przyjemnością czytać dzięki temu 🙂 Powodzenia w dalszej podróży, czekam niecierpliwie na kolejne szalone relacje. 🙂

wpDiscuz
Bitnami