Starożytne safari rowerem

Dzisiejszy dzień upłynął nam pod znakiem spalania – słonecznego i kalorii.

Zaryzykowaliśmy podróż tuk-tukiem, bo Mati miał pokazać nam „coś więcej” niż samą Polonnaruwę. Trzymał nas do ostatnich chwil w napięciu – tzn. poczuciu lekkiej irytacji, bo oprócz ruin stanęliśmy na jakieś pięć sekund przy jeziorze Minneriya. I było tak jak w filmach – zatrzymaliśmy się przy zwykłym budynku, który okazał się niezwykłą frajdą dla nas. Pośród standardowego widoku ulicy Sri Lanki znajdowało się klimatyzowane Muzeum Klejnotów. Zostaliśmy zaproszeni, a raczej wybudzeni (ze snu w tuk-tuku), na seans filmowy i opowieści o kamieniach szlachetnych wyspy – począwszy od wydobycia, aż po przygotowanie do sprzedaży (sprzedaż też tam była:)).

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Chwilowy postój nad Mineriya Lake

Z ciekawostek: Sri Lanka jest jedynym miejscem na świecie, gdzie wydobywa się ciemnoniebieskie, a zarazem najbardziej cenne (również emocjonalnie dla Lankijczyków) szafiry. 

Wracając do samej Polonnaruwy – po 2h jeździe tuk-tukiem nie myśleliśmy o niczym innym jak o przesiadce na rower. Obszar przeznaczony do zwiedzania był dość duży, więc zrezygnowaliśmy z pomocy przewodnika, aby czuć się swobodnie. To była dobra decyzja. (jak wszystkie decyzje Barego. Huehe). Żona natchniona książką Lonely Planet była lepsza od każdego przewodnika (co nie znaczy, że tańsza – patrz wyżej :D)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Mati – Machine Driver

Przekazaliśmy mapę Matiemu i podążaliśmy za jego maszyną. Z racji tego, że zwiedzaliśmy we dwoje (a Bary to zabytków historycznych za bardzo nie lubi) można się domyślić, że zajęło nam to mniej czasu niż zakładała mapa. Mimo wszystko jesteśmy zadowoleni z dzisiejszego ukulturnienia, ruiny były nawet zaskakująco różnorodne, a zwiedzanie umilały nam afrykańskie odcinki trasy pomiędzy obiektami.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Follow the machine, Babe!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nieżywy, ale w Nirvanie, Budda mierzący 14 m i wcyięty z jednego kawałka granitu – powiedziała Żona.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ewa w ruinowym lesie.

BB „ej, a jak to jest, że to miasto dalej nie funkcjonuje?”

EB „ale że co?”

BB „no bo, są ruiny to nie wiem, ktoś ich napadł i spalił?”

EB „a bo ja wiem, czekaj, niech przeczytam”

EB „aaaa… to oni się sami stąd wynieśli, bo jeden król ich doprowadził do bankructwa i przestało być strategicznie dobre w odpieraniu Hindusów. i natura zrobiła swoje przez ten tysiąc lat”

BB „ciekawe.. ja w sumie to chciałbym pojechać do takiego miasta”

EB „no to jesteś”

BB „no nie, właśnie takiego, że jest takie mega stare, a tam jeszcze ludzie mieszkają”

EB „……?”

BB „noo… i czerpią wodę ze studni!”

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Hierarchia wyprzedzania – większy wyprzedza pierwszy, ale każdy wyprzedzać może. Kiedy tylko chce.

Podsumowując w ciągu dzisiejszego dnia na drogę wyszło nam:

  • 0 słoni
  • 0 krokodyli
  • 0 pawi
  • 0 lampartów
  • ok. 15 małp
  • i jakieś 14 bezdomnych psów

Na koniec Ewa obczajająca nowe lajki i czekająca na wieczorne Rice & Curry.

dav

Dzięki, dobranoc!

Zostaw wiadomość

8 Komentarze on "Starożytne safari rowerem"

Powiadom o
avatar
Sortuj według:   najnowsze | najstarsze
Isik
Gość
Isik

Siedzimy wszyscy w Grzybowie i sprawdzamy co się u Was dzieje. Pozdrawiamy.

JolaB
Gość
JolaB

A my siedzimy w Czółnowie, czytamy bloga jak obowiazkową lekturę i również bardzo Was pozdrawiamy!

Zofia Wyroba
Gość
Zofia Wyroba

Sledzimy Waszą podróż, jesteśmy pełni podziwu i cieszymy się z Wami. My wczoraj byliśmy w uroczych zakątkach Czech- zamki nad Wełtawą. Sciskamy Was mocno! Zosia z wujkiem Leszkiem.

LIGRE
Gość
LIGRE

Wasza strona jest już stroną startową. Dzień się zaczyna i kończy lekturą Waszej strony. Czekamy na więcej. Pozdrawiamy.

Iguszka
Gość
Iguszka

Ja tez śledzę Wasze przygody z PoZnania, są miłą lekturą w przerwach od Chorób drobiu… 😉 buziaki podróżnicy !

Ola
Gość
Ola

Wrocław tez śledzi Waszą podróż! Z zazdroscią, w przerwie od puszek, z pozdrowieniami Ola i Karolka 🙂

pakery
Gość
pakery

Szczęśliwicka również daje rade! Mamy Was na oku (;

wpDiscuz
Bitnami