Przewodnicy i nauka targowania

Podbój nowego miejsca na mapie Sri Lanki wiązał się dla nas z kolejnym nowym doświadczeniem, a mianowicie – podróżą tuk-tukiem!

No, nie powiem, czasem drżało serce moje o życie nasze, ale tylko w momentach dużego natężenia ruchu. Generalnie było przyjemniej niż w taksówce, co w dużej mierze wiązało się z osobą naszego przemiłego Kierowcy czyli Indige alias Mati i przyjemnego wiatru, który owiewał nas przez tzw. „bezokno”. Nieważne, że czasem żadne z nas nie rozumiało co do nas mówi (ale zgodnie kwitowaliśmy jego słowa potakiwaniem i uśmiechami, a kończyliśmy szybką wymianą zdań „zrozumiałaś”, „nie bardzo, a ty?”, „też nie”), Indige odkrył przed nami miejsca, w które pewnie w innej sytuacji byśmy nie trafili.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ewa, Mati i nasz tuktuczek

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przy okazji szybkiego zakupu owoców przy drodze Indige pokazał nam gniazda ptasie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Teraz puste…

Pod Sigiriyą nasz kierowca ostrzegł nas (jeśli dobrze go zrozumieliśmy, a za to nie ręczę), żeby nie brać przewodnika (wyraźnie powtarzał – no guide). Od razu po przybyciu przykolegował się do nas Lankijczyk pytający skąd jesteśmy i witający wdzięcznym – „dzień dobry„. Pokazał którędy mamy się udać, gdzie jest kasa biletowa (a byliśmy sami, bo kierowca miał na nas czekać w Car Parku). Wyglądało to dość dziwacznie i lekko śmierdziało naciągactwem, ale jeszcze nie byliśmy pewni czy po prostu tak tu się dzieje, że pokazują ci co masz robić, bo jesteś sierotą.

Otóż nie. Znaczy w sumie to tak, ale potem musisz za to zapłacić. Ale o tym dowiedzieliśmy po jakiś 20 minutach opowieści pana o Wodnych Ogrodach (ang. water gardens). A że opowiadał ciekawie a my nie jesteśmy dobrzy w odmawianiu, poszedł z nami. I znów okazało się, że bez tego pana wyprawa na Sigiriyę byłaby zwykła przechadzką po bezimiennych skałkach.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Białe wystające dziwne twory ze ściany to niezamieszkałe już ganiazda os. Obok nich mniej widoczne brązowe „wypustki” to gniazda nadal zamieszkałe. Wszędzie stoją znaki z prośbą zachowania ciszy, żeby nie rozwścieczyć os.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Klatki bezpieczeństwa przy ataku os.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Król miał na ścianach swojego pałacu namalowanych około pięciuset półnagich kobiet. Tutaj natomiast mnisi urządzili sobie tzw. „komnatę dumania” i niestety roznegliżowane panie chyba im przeszkadzały, więc zarówno sufit nad „łożem medytacji” jak i ściany zamalowali różnego rodzaju naturalnymi barwnikami i rozmyli piękne niewiasty. Okrutnicy.

Oprócz ciekawostek historycznych Hamal okazał się świetnym fotografem dla par – zacznij myśleć nad certyfikatem kursu fotograficznego przy negocjacji ceny, Ziomek! oraz nieocenionym obserwatorem fauny lankijskiej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Liściowąż

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Iguana leży i paczy.

Wycieczka bardzo owocna zarówno w wiedzę jak i superekstra zdjęcia, więc z chęcią zapłaciliśmy Hamalowi. Natomiast Bary jako Niosący Kaganek Oświaty poinformował uprzejmie naszego Przewodnika, że milej byłoby gdyby od razu podchodząc do nas powiedział nam, że oferuje swoje usługi i podał sumę, a uniknęlibyśmy nieprzyjemnych sytuacji. Hamal się zgodził. Ale czy naukę wyciągnał, nie wiadomo. Kaganek Oświaty nie zawsze trafia na podatny materiał.

Ale fotkę z Hamalem mamy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Fota z Hamalem.

I pojechaliśmy dalej w poszukiwaniu wrażeń.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Świątynia buddyjska, pomarańczowi mnisi i Ewa w białej serwecie

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Darmowy masaż głowy w ogrodzie ziół i przypraw

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Listek cynamonu i herbatka z goździkiem, imbirem i czymśtamjeszcze

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A tak rośnie pieprz.

Ostatnim punktem programu były Świątynie w Skale.

Już wybierając się tam wiedzieliśmy, że jest opcja zwiedzania z przewodnikiem, o czym przekonalismy przy wejściu. Po Sigiryi zdecydowaliśmy, że Przewodnik to dobra opcja, ale trzeba w końcu nauczyć się skutecznie targować.

Pan Przewodnik mówi „tysiąc rupii!”

Bary mówi „nieee, za tyle to nie – pięćset!”

PP „ile? nie, tysiąc”

B „pięćset albo idziemy sami”

PP „ok”

Odchodzimy wolnym krokiem…… i nagle…

PP „za ile pan chce? bo ja widzę, że pani bardzo chce mieć przewodnika”

B „za pięćset”

PP „jeszcze kilka miesięcy temu braliśmy za pięćset, ale teraz to nie… siedemset”

B „spotkajmy się w połowie drogi – sześćset”

PP „nie, siedemset”

B „hm.. okej.”

Walka w połowie wygrana, uczymy się. Pan poszedł z nami, bardzo ciekawie poopowiadał, a przy płatności ładnie wydał tak jak się umówiliśmy, więc byliśmy dumni.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Bary na wybiegu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Świątynie w skale.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Bary i jego nowy kumpel

Kolejną lekcję negocjacji odbyliśmy przy straganie ze spodniami w słonie, które bardzo chciałam kupić.

Pan powiedział, że 1700 rupii, na co Bartek, że no, niestety za drogo. Pan nieśmiało, że to bardzo dobra jakość. Bartek milczał. Pan szukał pomocy u mnie i spojrzał błagalnie. Jako, że odebrałam już swoją lekcję od Męża (uczy mnie, że muszę być twarda i nie ulegać wpływom) odpowiadam dyplomatycznie, że to on ma hajsy (wiem, bardzo stanowcze). Bary stwierdził, że w sumie to będzie dużo takich miejsc i że jak za tysiąc nie sprzeda to nie bierzemy. Pan powiedział, że ewentualnie to 1200, a to i tak kiepski interes. Bartuś się pięknie skrzywił i rzekł, że będą jeszcze takie miejsca i dziękujemy.

Po czym bardzo wolnym krokiem zaczęliśmy się oddalać. Już zaczynałam czuć smutek, za moimi pięknymi spodenkami, kiedy usłyszeliśmy głos z oddali goniącego nas pana i…

…sprzedającego nam spodnie za jeden tysiąc lankijskich rupii.

Walka wygrana. Możemy iść spać.

Dobranoc.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zostaw wiadomość

8 Komentarze on "Przewodnicy i nauka targowania"

Powiadom o
avatar
Sortuj według:   najnowsze | najstarsze
JolaB
Gość
JolaB

Ewa, jestem Twoja fanką! Zacznij pisać książki!

LIGRE
Gość
LIGRE

Jaka szkoda, że całą dobę musimy czekać na wiadomości od Was, nie da się szybciej? :))
A boso dla przyjemności czy tak trzeba?
Dobrej nocy.

user
Admin
user

Nie zawsze się da, może dziś się uda 🙂 Boso w świątyniach trzeba.
Dzień dobry!

Jadzia
Gość
Jadzia

Pokaż te spodnie:) Pozdrowienia, świetne wpisy, czekamy na następny!

Emi
Gość
Emi

Błażej mistrz negocjacji ^^

Isik
Gość
Isik

Uwielbiam Wasze wpisy i czekam z niecierpliwością na dalsze. Pozdrawiam

Adam K.
Gość
Adam K.

Ewa, to nie iguana – to waran.

user
Admin
user

Pan Przewodnik wyraził się po angielsku „iguana”, ja tam się nie znam, ale cieszę się że czuwasz. Jesteś nieoceniony!

wpDiscuz
Bitnami